Odsłona druga - kobieta i życie.
RSS
niedziela, 25 listopada 2012

Kilka razy miałam w ostatnim czasie pomysły na sążniste i pełnokrwiste wpisy. Ale nic z tego – pojawiały się zawsze głęboką nocą, kiedy nie mogłam zasnąć, a rano już nie wydawały mi się ciekawe ani godne uwagi.

Podobnie mam nieraz ze snami – wydają mi się świetne, wprost genialne, ale tylko do chwili, gdy się w pełni obudzę. Wtedy większości nawet nie pamiętam.

22:57, ju-sty-na
Link Komentarze (4) »

W piątek Mama miała mieć robioną koronarografię. Przyjęli ją do szpitala, spisali wywiad, a potem okazało się, że na oddział przyjęto właśnie tylu zawałowców, że nie starcza łóżek i trzeba znaleźć dla nich miejsca. W efekcie wypisano wszystkich przed chwilą przyjętych na badania – w tym moją Mamę – i umówiono ich na nowe terminy na początku grudnia.

Z jednej strony dobrze – bo Mama jest w domu, ale z drugiej strony - mielibyśmy to już za sobą, a tak wciąż czekamy.

Jak Mamie powiedzieli o tym przesunięciu terminu – przepraszając przy tym bardzo, że taka sytuacja naprawdę rzadko się zdarza – tak szybko czmychała ze szpitala, że nawet się nie przebrała – Adam przywiózł Ją w papciach i dresie włożonym na koszulę nocną. :-))

22:39, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 listopada 2012

… właśnie obejrzeliśmy. :-(( TEN 

Obsada dobra, na dwójce, więc bez reklam w trakcie filmu – to nas skusiło. A potem tylko czekaliśmy na jakiś fajny i sensowny rozwój akcji. Niestety, nie doczekaliśmy się! Buuu…

No cóż, aktorzy też muszą co miesiąc opłacić rachunki.

00:24, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 listopada 2012

Pisałam o naszych rodzinnych zawirowaniach.

1. Jest już wynik histopatologii. Na szczęście to nie była zmiana nowotworowa. Uff…

2. Koronarografia pod koniec przyszłego tygodnia. Mama boi się coraz bardziej, nam też się to udziela.

3. Teściowa trochę się oszczędza i bierze leki. Ze szpitalem ma spokój do wiosny, potem powinna się położyć na ponowne badania. Głowy nie dam, że to zrobi – uparta jest.

4. Ciężko. Coraz wyraźniej widzę, że musimy radzić sobie sami. Faktycznego wsparcia i pomocy raczej nie dostaniemy.

C'est la vie.

00:21, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 listopada 2012

Podoba mi się ten komentarz do wczorajszych "obchodów". Choć jest to śmianie się z własnego garbu, to przynajmniej w miarę inteligentne:

21:30, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
piątek, 02 listopada 2012

Czytam, że "Przedłużająca się żałoba, niezdolność do samodzielnego przechodzenia jej kolejnych etapów, to siła niszcząca...". Coś w tym jest.

W żałobie można być nie tylko po kimś zmarłym, ale na przykład po sobie i po swoim dawnym życiu – jako osoby zdrowej. Jeżeli nasza choroba uznawana jest za nieuleczalną (np. moje stwardnienie rozsiane), prędzej czy później musimy nauczyć się z nią żyć. Inaczej wieczna żałoba nas zniszczy.

20:25, ju-sty-na
Link Komentarze (9) »
czwartek, 01 listopada 2012

Sporo się dzieje w naszej rodzinie i to głównie spraw niefajnych:

1. Tata miał usunięte znamię, które było mocno podejrzane onkologicznie. Teraz czekamy na wynik badania histopatologicznego.

2. Mama jest przed koronarografią – jeszcze w tym miesiącu.

3. Teściowa była w szpitalu, a teraz jest intensywnie leczona. Schorzenie na tyle nietypowe, że w naszym prawie czterystutysięcznym mieście wojewódzkim nie ma specjalistów i musi leczyć się w Poznaniu.

4. Po raz kolejny zawiodłam się na pewnych osobach – liczyłam na prawdziwą pomoc i wsparcie, ale się przeliczyłam. Taaaaak…

Nie potrafię o tym wszystkim spokojnie myśleć i pisać. Blog też już nie jest skutecznym lekarstwem. Szkoda, kiedyś pomagał…

22:19, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »