Odsłona druga - kobieta i życie.
RSS
czwartek, 11 października 2012

Moja imienniczka słusznie napisała w komentarzu pod poprzednią notką, że jak już ciuchy przeglądam, to chyba mi lepiej. Coś w tym jest – baba to baba. ;-)) Lubię, lubię – nie ukrywam!

Wreszcie lepiej się czuję, pewnie przez antybiotyki, ale może też dzięki nowym tabletkom. Lekarka poleciła mi Sinupred - niby ziołowe, ale skutecznie czyszczą zatoki; kieszeń niestety też – cóż, złotówki nie kosztują. :-(( Zaczęłam je brać i chyba pomagają. Pomogły też podobno córce znajomej.

U Rodziców była dziś z wizytą znajoma – emerytowana pani neurolog. To ona mnie badała przy okazji objawów neurologicznych (25 lat temu), które jak się okazało, były pierwszymi symptomami zdiagnozowanego później stwardnienia rozsianego. Jak na tak długi czas chorowania oceniła mnie całkiem, całkiem. I tego się trzymajmy! :-)

22:08, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »
środa, 10 października 2012

Nie mogę pozbyć się infekcji. Lekarka zaordynowała mi dziś drugą serię antybiotyków, bo nadal kaszlę, psikam, kicham i pociągam nosem. Poza tym "coś po tylnej ścianie spływa" (uwielbiam lekarski język! :-)) ) Ale mówić już mogę, więc "ciche dni" w naszym domu to przeszłość. Adam złośliwie twierdzi, że nieodżałowana. ;-))

Działam na pół abo nawet na ćwierć gwizdka. Robię tylko to, co jest bezwzględnie terminowe i konieczne. Na moim biurku rośnie góra pism i rachunków – musi poczekać, nie mam do tego głowy; może nam tak od razu głowy nie urwą. Z tego stosu wyciągnęłam tylko katalog z ciuchami i właśnie go przeglądam. I już! ;-)

23:19, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
sobota, 06 października 2012

W czwartek pojawił się kaszel, wczoraj rano już nie mówiłam, tylko szeptałam – zapalenie krtani! :-( Tak to zwykle u mnie przebiega – jak dopadnie, to już nie puści – jako nastolatka miałam usunięte migdały, więc brakuje mi tej bariery ochronnej, która mogłaby zatrzymać infekcję. A więc antybiotyk, syropek i inne medykamenty plus polegiwanie w łóżku. Muszę się kurować, bo we wtorek mam coś terminowego do załatwienia.

18:53, ju-sty-na
Link Komentarze (5) »
środa, 03 października 2012

Ładny kwiatuszek? Kapusta ozdobna – dostałam od znajomych. Jeszcze nic nie wiem o jego hodowaniu, tylko tyle, żeby nie podlewać za dużo, muszę poczytać. Podobno można kupić też takie cięte – do wazonu. Aha, koty tego nie jedzą. Przynajmniej nasze. ;-))

20:48, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 października 2012

I mamy październik! U nas początek zapowiadanych zmian. Poprzedni tydzień był już bardzo "niecierpliwy". Jeszcze musimy nadgonić trochę zaległości, ale już widzę, że skupienie się na jednym, bez tego ustawicznego rozdarcia między etatem a "pracą na swoim", to był dobry ruch.

Znalazłam w sieci takie zdanie: "Jeśli ktoś był kapitanem nawet małego stateczku, to nie jest w stanie przyjąć posady palacza, choćby to był transatlantyk." Oj tak! Minione dwa lata etatowej pracy były dla Adama cierpieniem, bo chyba widział więcej niż inni – od zawsze pracujący tylko na etacie; widział absurdy, brak organizacji i kontroli, bałaganiarstwo i marnotrawstwo. I zżymał się na to, bo był właśnie takim "palaczem".

Zamknęliśmy rozdział, zaczynamy nowy. Trzymajcie za nas kciuki!

23:27, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
wtorek, 25 września 2012

Od kilku dni w mediach rozmaitych przewija się temat otrzęsin w jednej ze szkół salezjańskich – pianka czy śmietanka?, śmieszne czy żenujące?, przystoi czy nie przystoi? itd.

To może ja też swoje pięć groszy dorzucę:

Nigdy nie lubiłam tego typu "chamskich festynów" i wszelkie otrzęsiny czy "kocenia" traktowałam jako zło najgorsze i do tej pory wspominam je wyłącznie z niesmakiem. Mimo moich próśb nie odpuszczono mi "tradycyjnych" oczepin nawet na własnym weselu. Zadymy robić nie chciałam, więc się podporządkowałam, ale dla mnie to było… błeee… Podobno jestem "zbyt zasadnicza".

No cóż, taka jestem! :-)

00:07, ju-sty-na
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 24 września 2012

Yyy… Coraz częściej łapię się na tym, że sama sobie mówię, że czegoś mi nie wypada, że w moim wieku to już nie przystoi. :-(( Yyy… To chyba znak, że się starzeję.

Dowód? Przed chwilą przeglądałam jakiś katalog z ciuchami i znowu było "to już nie dla mnie, nie wypada".  ;-(

Tylko nie traktujcie moich słów stuprocentowo serio, bo mnie to w sumie śmieszy – nie tak dawno mówiła tak moja mama. A teraz już ja??? Koniec świata!!! ;-)))

23:25, ju-sty-na
Link Komentarze (8) »
sobota, 22 września 2012

Popłynęłam trochę. Gdybym napisała więcej, już bym żałowała. Imienniczko, od pewnego poziomu frustracji lepiej jednak się nie wypowiadać, bo bluzganie bez opamiętania nie ma sensu.

Osobnego blogu na same złorzeczenia i przekleństwa raczej więc nie założę. ;-))

13:54, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »

Szczerze powiedziawszy byłabym bardzo szczęślwa, gdybym miała jeszcze jeden blog – anonimowy – na którym mogłabym wylewać bezkarnie swoje żale i kląć bez umiaru.

Sorry! – życie mnie gniecie.

03:15, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
środa, 19 września 2012

Z końcem września Adam rezygnuje z jednej pracy. W drugiej zadań przybywa lawinowo i dłużej nie da się ciągnąć tylu srok za ogon.

Ostatnie miesiące były już chore – zdecydowanie za dużo, wszystko "na wczoraj" i absolutny brak czasu na odpoczynek. Tak można miesiąc, dwa, no może trzy… A potem to się i tak zemści, już to kiedyś przerabialiśmy.

Z tą decyzją o rezygnacji nie czujemy się komfortowo, bo pozbawiamy się jednego ze źródeł dochodu. Znowu ryzykujemy, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi przekonują nas, że ma to sens. Uff… Poczekamy – zobaczymy!

23:12, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8