Odsłona druga - kobieta i życie.
RSS
niedziela, 15 kwietnia 2012

Znalazłam to u zmorki i też muszę ukraść, bo jest super:

23:24, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »

…była pracowita.

Wprawdzie w piosence jest, że "…będzie dla nas", ale życie rządzi się swoimi prawami. Zwłaszcza, jeżeli pracuje się "na swoim". Magiczne daty: 10, 15, 20, 25 – czyli ZUS, podatki i VAT. Taaak… Jeżeli traktuje się poważnie swój "biznes", to nawet urlopy planuje się pod tym kątem. Przynajmniej ja tak robiłam. Teraz, ze względu na stan zdrowia, jestem "kobietą domową", ale działalność prowadzi mój mąż, więc chcę czy nie chcę (a raczej chcę :-) ), nadal żyję w rytmie tych dat. Niedziela czy nie niedziela pewne sprawy trzeba napędzić, zlecić, powysyłać, zaplanować, przygotować i tak dalej, i tym podobnie…

Ale teraz już luzik i błogie lenistwo. :-)

22:49, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »

Ha! Chciałam zająć się dopieszczaniem siebie: maseczka, manicure, depilacja…, ale popisałam tutaj, "rozkręciłam imprezę", zajrzałam na inne blogi i… jakoś zeszło. Nie żałuję. Sympatyczny wieczór. Mężu nalał nam po kieliszku winka, pogadaliśmy o różnościach, policzyliśmy "inwentarz": pozostali domownicy – 2 sztuki – obecni, kocice – 2 sztuki – obecne. Pora zbierać się do spania. Przed nami jeszcze weekendowa niedziela. Dobranoc!

00:57, ju-sty-na
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 kwietnia 2012

Już trochę zagospodarowałam się na nowym blogu, a że dzisiaj sobota, więc robię tutaj małą imprezkę! ;-)) Czujcie się zaproszeni na wirtualną parapetówę! Stroje wieczorowe nie obowiązują, prezenty też nie.

A niech tam! Połączmy to z imieninami! Dzisiaj jest Justyny – ja nie obchodzę (wrześniowa jestem), ale niektóre moje imienniczki owszem. Wszystkiego najlepszego! Justyna to nie jest imię szczególnie popularne, ale solenizantką jest chyba z 10 razy w roku: 12 marca, 14 kwietnia, 1 czerwca, 16 czerwca, 13 lipca, 5 września, 17 września, 26 września, 7 października i 30 listopada. :-))

To może coś okolicznościowego:

 Tak, tak… Ciocia Justyna! Jeszcze niedawno byłam na tego typu imprezach w grupie podśmiewających się w kącie z wujków i ciotek, a teraz to już ze mnie i z moich rówieśników chichra się "młodzież". Oj, czekajcie!!! Ani się spostrzeżecie, a też będziecie po drugiej stronie! ;-)))

Jakiś toast by się przydał! Jak myślicie – starczy kieliszków?

21:26, ju-sty-na
Link Komentarze (5) »
piątek, 13 kwietnia 2012

No, no… Piotrek/Pives mnie zadziwił. Chyba nie zdecydowałabym się na to. Mieszkałam kiedyś w kawalerce, więc mniej więcej wiem "czym to się je". Jak myłam podłogę w kuchni, to mój "odwłok" był już w pokoju ;-)) - dosłownie! Do tego trzy zwierzaki!?!? Oj, nie wyobrażam sobie tego!

Myślę, że jutro zajrzę tutaj na dłużej. A dziś życzę Wam dobrej nocy. Bye!

23:46, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »
środa, 11 kwietnia 2012

Oj tak! Też często chciałabym się zemścić na zajmujących nielegalnie miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych:

00:58, ju-sty-na
Link Komentarze (4) »
wtorek, 10 kwietnia 2012

Kilka lat temu powiedziałam jednej z moich koleżanek, że piszę bloga. W odpowiedzi… wyśmiała mnie i wykpiła, bo "blogusie i komentki to zabawa egzaltowanych nastolatek". Na nic się zdało moje tłumaczenie, że to nie tak, że przecież blogi piszą ludzie w różnym wieku, że są blogi tematyczne, fachowe… Ona wiedziała swoje i już. "Pancernych" się nie przekona! Nie podałam jej adresu mojego bloga i nie wiem, czy kiedykolwiek próbowała go odnaleźć. Z tego co wiem, do dziś poglądów nie zmieniła.

No tak, chyba podobnie jak kibole psują opinię prawdziwym kibicom piłki nożnej, "blogusie" i "komentki" przyprawiają gębę blogom i blogerom.

19:47, ju-sty-na
Link Komentarze (3) »

Sprawdźcie lepiej, bo mój właśnie smacznie spał na świeżo wyprasowanych ciuchach. Moja wina, że nie schowałam ich do szafy, tylko zostawiłam złożone na tapczanie. Ale tapczan jest duży! I miejsca pełno! A wyprasowanego tylko jeden mały stosik! No tak, ale przecież na BIAŁEJ!!! trykotowej bluzeczce śpi się taaak wygodnie. ;-)))

Zdjęcia dowodowego nie będzie, bo przestępczyni czmychnęła, jak tylko usłyszała ton mojego głosu. Bo raczej nie była to reakcja na treść: "Ty małpo zielona!!!" ;-))) Bluzka oczywiście wylądowała w brudowniku, bo zwierz przespał się wcześniej chyba na jakiejś grządce.

Winowajczyni siedzi teraz koło mnie i udaje, że jest najkochańsza na świecie. A zresztą popatrzcie jaka niewinna:

15:12, ju-sty-na
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 kwietnia 2012

Pamiętacie to czasopismo? Z czasów, kiedy było jeszcze tygodnikiem? Teraz znowu się ukazuje – jako miesięcznik – ale tego współczesnego już nie znam.

Kiedyś… To było COŚ!!! "Kobietę i Życie" kupowała moja mama. "W prenumeracie" – jak się szumnie mówiło. W rzeczywistości była to tak zwana "teczka" w kiosku i tylko od dobrej woli i humoru Pani Kioskarki lub Pana Kioskarza zależało, czy wymarzone czasopismo znalazło się w teczce czy też nie. Ho, ho, ho… Kioskarz to był KTOŚ!!! A klient? Uprzejmie prosił, przymilnie się uśmiechał, czasem jakąś czekoladkę lub kawkę "przez zapomnienie" na ladzie zostawił… Wrrr… A zdobyczną prasę czytała z przejęciem cała rodzina. Prawie od deski do deski, co nie było trudne, bo czasopisma były często chudsze od dzisiejszych… dzienników.

Kobieta i życie – tak właśnie określiłam w opisie zamierzoną tematykę mojego bloga. A potem przypomniał mi się ten tygodnik. I oczywiście "Satyra w krótkich majteczkach" na ostatniej stronie. Od tego zwykle zaczynałam lekturę. :-)) Wy też?

23:42, ju-sty-na
Link Komentarze (1) »

Na początku był ten blog. Powstał, bo potrzebowałam "ściany płaczu" – dostępnej o każdej porze dnia i nocy, zawsze gotowej na przyjęcie moich myśli, żalów czy strachu. Zauważyłam, że to co zapisane stawało się bardziej zrozumiałe, oswojone i pomagało uporać się z galimatiasem w mojej głowie. Blog miał więc znaczenie terapeutyczne. Sprawdził się w tej roli świetnie, tym bardziej, że z czasem pojawili się rozsądni, życzliwi czytelnicy, którzy wielokrotnie "nie dali mi zginąć".

Choć pojawiały się też inne tematy, przyjęta na początku formuła bloga z czasem zaczęła mnie ograniczać. Ostatnio stwierdziłam, że już nie czuję się dobrze w tych ramach. I że potrzebuję czegoś nowego, świeżego, z większym rozmachem. Nie lubię przeróbek – krawieckich, budowlanych i innych. Dlatego zamiast przerabiać poprzedni, oddaję do użytku nowy blog.

Justyna w wersji 2.0 nie chce już pisać tylko o sobie i swojej chorobie, ale szerzej – o życiu. A że ona sama będzie nieraz pretekstem do notki? – to już "insza inszość". ;-) Ale generalnie – ma być bardziej uniwersalnie.

Zapraszam na mój nowy "kawałek podłogi"! Może powinnam urządzić jakąś parapetówę?

21:59, ju-sty-na
Link Komentarze (6) »
1 ... 6 , 7 , 8